poniedziałek, września 15, 2014

Boszz jak trudno znowu przyzwyczaić się do zarwanych nocy.
Po dwoch latach w miarę normalnego, ciągłego spania.
Znów.
Mogłabym pytać na co mi to było.  Ale jak patrzę na to różowe, pachnące, włochate stworzenie. Z wielkimi ciemnoszarymi oczami. Co apetyt odziedziczyło po tatusiu.
To już myślę o następnym.
Byle tylko wszystko ładnie się zrosło.
Blizna nadal boli. Cesarka to straszne cholerstwo jest. Przynajmniej w kraju, gdzie personel medyczny wierzy w zbawczą moc paracetamolu. Boli? Weź dwa paracetamole.
Pani kochana, dwa paracetamole to ja biorę na ból głowy, a nie jak mi rozetną i zszyją wszystkie powłoki brzuszne!
Operował mnie Bogdan z Bułgarii. O silnym rosyjskim akcencie. Łysa głowa i szerokie bary pozwoliły mi wysnuć wniosek, że w rodzimym kraju był zaprzyjaźnionym lekarzem półświatka.
Nick dzielnie siedział przy memłonie. No dobra, nie przy memłonie, a przy mej prawicy. Memłono znajdowało się za zieloną zasłoną i zostało zawładnięte przez Bogdana i jego orientalnie wyglądającego współtowarzysza.

Panowie cośtam poszarpali, pocisnęli, pogadali między sobą po swojemu. A potem rosyjska anestezjolog z blond włosiem po sam tyłek (schowanym pod gustownym zielonym nakryciem głowy) powiedziała: Widać nóżki. To chłopak! (w tym momencie ostateczna nadzieja na córkę odeszła w siną dal).
A potem usłyszeliśmy kwilenie.
Nick miał łzy w oczach więc żeby nie wyjść na taką nieczułą, też trochę zapłakałam.
A rosyjska anestezjolog powiedziała: mase hår!
A potem miałam ochotę się zerwać i powiedzieć: dajcie no mi go tutaj natychmiast, przecież muszę go zobaczyć!
Ale byłam sparaliżowana od mych pokaźnych piersi po czubek paznokci u stóp, więc mogłam jedynie grzecznie leżeć i czekać.
A potem pokazali mi go na chwilę, ale że cała byłam popodłączana do aparatury medycznej, mogłam go dotknąć jedynie czubkiem nosa.
I zabrali mojego Lolka gdzieś obok. Nick poczłapał za nimi, w tym zielonym fartuchu, plastikowych kapciach, czepku na głowie i zasłoniętymi ustami. Jak teraz o tym myślę to nie jestem nawet pewna, czy to był on. Tak go zamaskowali. Może po prostu trzymają tam etatowego facecika o mocnych nerwach, co robi podczas operacji za tatusia? Nie można niczego wykluczyć, Norwegia to kraj o niskim bezrobociu. Każde stanowisko pracy ma swój sens.

Najpiękniej było jednak wtedy, gdy po kilku godzinach na intensywnej terapii powieźli mnie znów na porodówkę. Nick pojechał po Młodego do szkoły. A ja rozebrałam Lolka i położyłam go na mojej nagiej klatce piersiowej. I tak sobie leżeliśmy. Spokojnie, cicho i błogo. Wreszcie po tej samej stronie pępka.

You Might Also Like

8 komentarze

  1. Posmialam sie i zaplakalam z wzruszenia .. Dziwne z jaka checia kobieta ponownie wchodzi do tej samej rzeki pamiętając przeciez dokladnie jak jej czasami pod prąd bywało poprzednim razem. Ale widocznie taka ludzka natura ;)
    Uczcie sie siebie wzajemnie, spokojnie sie docierajcie rodzinnie :)

    Ta "nienorweska" obstawa w czasie porodu to juz chyba norma w norweskiej służbie zdrowia. Moj poród tez bardzo światowy był ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny opis porodu, jak loluś ma na imię???

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje
    Oby zdrowo się chował, a Ty mogła szybko kichnąć bez bólu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zwykle świetnie napisane:)
    Gratuluję!:) i zazdroszczę, tyle szczęścia...:)

    OdpowiedzUsuń
  5. łoooo... gratulacje;) narodziny, przy lekarzu rosyjsko-bułgarskiej mafii??? dobra wróżba, mówię ci;)

    OdpowiedzUsuń