czwartek, stycznia 08, 2015

Porównuję do Młodego, ale nijak nie podobne te moje dzieciaki do siebie. To znaczy charakterem. Bo wizualnie (podobne całkiem do nikogo) zaskakująco, tak. Przyzwyczajona do wrodzonej powagi i markotności Młodego z czasów niemowlęcych, spodziewałam się czegoś podobnego. Tymczasem Lolek budzi się ze śmiechem na ustach i radośnie gaworzy w swoim łóżeczku, aż któreś z nas (Nick) się nie zwlecze, żeby zająć się rozgadanym Potomkiem. W kawiarenkach czaruje staruszki, posyłając im szczerbate uśmiechy. Zanosi się głębokim śmiechem. Albo dla odmiany opowiada po swojemu. W każdym razie cisza to luksus. Od przebudzenia do miarowego krzyku przed zaśnięciem.

Jestem obrzydliwie szczęśliwa. Szczęśliwa spokojnym, codziennym życiem. Szczęśliwa aż do porzygania.
Kiedyś myślalam, że prawdziwej miłości nie ma. Że to bujdy, wymyślone na potrzeby kina i romansów dla znudzonych pań domu. Nick powoli i wytrwale przebijał się przez tą skorupę cynizmu i strachu. Nadal czasami gdzieś tam jeszcze siedzi, hodowany przez lata nietrafionych wyborów. A teraz budzę się owinięta ciepłymi ramionami. Z łóżeczka dochodzą odgłosy monologu w stronę białych desek na suficie. Z dołu śmiech Młodego. Nie ma cichych dni. Nie ma pretensji, kłótni, obrażania.

Kiedyś myślałam, że takie życie jest nudne. Że bez emocji. Że przewidywalne.
Teraz jedyne czego się boję, to że ktoś mi to odbierze. Że obudzę się gdzieś sama, bez Niego i Nich, w jakimś ciemnym, zimnym miejscu. I nigdy już nie poczuję się tak, jak teraz..

You Might Also Like

7 komentarze

  1. Życzę, żeby trwało, nieustająco :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nadal na etapie niewiary ... ciesze sie, ze doświadczasz tego obrzydliwego szczescia, zaslugujesz na nie :) niech trwa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda z nas na nie zasługuje, tylko nie każda o tym wie :)

      Usuń
  3. piękne;) czuję podobnie, to swoje szczęście.., teraz. wolna, z młodym, będę tego bronić jak lew;) buziak;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudownie się to czyta. Ja jestem na etapie ogarniania się, zmiany w swoim myśleniu. "Lubię" toksyków, bo zapewniają oni sporą dawkę emocji. Wiem, ze jest to chory, błędny schemat myślowy. Pracuję nad tym, żeby go zmienić. Nie wiem jak długo to potrwa. Może nieprędko zwiążę się z niezaburzonym człowiekiem, ale Twój wpis bardzo motywuje ;)

    OdpowiedzUsuń